niedziela, 16 lipca 2017

Fifteenth

*perspektywa Zayna*

Rano jeszcze zanim otworzyłem oczy, czułem ciężar dzisiejszego dnia i nie miałem ochoty wstawać, ale wiedziałem, że muszę. Mosca nie będzie zadowolony, jeśli nas tu zastanie jutro. 

Westchnąłem i skopałem kołdrę ze swoich nóg, po czym wstałem z ociąganiem. Ubrałem się równie wolno, skupiając się na tej czynności bez reszty, by nie pozwolić swoim myślom na podsyłanie mi wątpliwości dotyczących mojego planu. Ten plan musiał się udać i tyle, inaczej oboje będziemy straceni. 
W łazience chlusnąłem sobie zimną wodą w twarz, chcąc się trochę rozbudzić. Zdecydowałem przeciw goleniu się i tylko zaczesałem swoją już przydługą grzywkę na bok. 
Spojrzałem w lustro i przez chwilę mierzyłem się wzrokiem z facetem w odbiciu, trochę miałem już dość tego drania. Wysunąłem rękę i otworzyłem szafkę, która znajdowała się za lustrem, po czym wyciągnąłem z niej opakowanie z tabletkami nasennymi, które było już w połowie puste. Schowałem je do tylej kieszeni spodni i zamknąłem szafkę. Zanim wyszedłem posłałem sobie ostatnie spojrzenie w lustrze, dodając sobie pewności. 
Zszedłem na dół, gdzie dziewczyna już od kilku godzin się krzątała i sprzątała te same rzeczy, co wczoraj. Miałem ochotę się zaśmiać jak niedorzeczne to było, ale wtedy musiałbym zaśmiać się z samego siebie, bo to ja to wszystko sprawiłem. 
Dziewczyna nie spojrzała nawet na mnie, a mi to nie przeszkadzało.  
Od czasu jej próby ucieczki nie odzywałem się do niej, co miało być dla niej swoistą karą, bo wiedziałem jak bardzo pragnie teraz kontaktu z innymi ludźmi, nawet takimi jak ja. Czasami jednak, siedząc samotnie w swoim pokoju i pijąc resztki mojej whisky, czułem jakbym karał też samego siebie. 
Potrząsnąłem szybko głową, by pozbyć się tych bezużytecznych myśli i oparłem się o blat kuchenny, obserwując Grace, aż odwróci się i na mnie spojrzy. 
- Dziś jemy razem kolacje - oznajmiłem, kiedy w końcu to zrobiła. 
Jej usta lekko się otworzyły, a brwi zmarszczyły w zamyśleniu, przez co mały uśmieszek pojawił się na moich ustach. 
Rzecz w tym, że dziewczyna była jak otwarta księga. Sposób w jaki myła podłogę w korytarzu dłużej i niedbale niż zwykle, wzrok mając zawieszony na zamkach w drzwiach oraz jak jej oczy wyraźnie się ożywiły i mięśnie działały sprawniej niż wczoraj. Planowała ucieczkę, co jest naprawdę głupie, ale również warte uznania po ostatniej porażce. 
Kiedy dziewczyna skinęła w końcu głową w odpowiedzi, zabrałem się za przygotowanie wszystkiego. Nawet jeśli uważała, że jest za wcześnie na robienie kolacji, to niczego nie powiedziała i wróciła do swoich zajęć. 
Nasza lodówka była dokładnie zaopatrzona, żebym nie musiał wychodzić z domu na zakupy w czasie, kiedy dziewczyna była w środku, desperacko szukając drogi ucieczki. Powoli zacząłem przyrządzać jedyne danie, jakie potrafiłem zrobić, czyli spaghetti. 
Czułem na sobie ciekawski wzrok dziewczyny, co jakiś czas panoszący się po moich plecach, ale ignorowałem to, udając pochłoniętego gotowaniem. Kiedy makaron był gotowy, a sos już się gotował, odwróciłem się do niej. 
- Nakryj do stołu - poleciłem obojętnym tonem, lecz na tyle surowym, by nie mogła nawet rozważyć sprzeciwu. 
Skinęła głową i ze wzrokiem utkwionym w ziemię zaczęła wyciągać z szafki talerze i sztućce, po czym zaniosła je do pokoju. Ja w tym czasie przełożyłem makaron do miski oraz zdjąłem bulgocący sos z gazu. Zaniosłem je do pokoju i położyłem na środku małego, zgrabnie nakrytego stołu. 
Dziewczyna usiadła na jednym z krzeseł, specjalnie wybierając to najdalej od mojego, co zauważyłem z uśmieszkiem. 
- Piłaś już kiedyś wino? - zapytałem, spoglądając na nią z wyzwaniem w oczach. 
Dziewczyna otworzyła usta, by coś odpowiedzieć, ale zrezygnowała i tylko pokręciła głową. 
Uśmiechnąłem się pod nosem i wróciłem do kuchni, gdzie nalałem nam do kieliszków jedno z lepszych win, jakie kiedykolwiek piłem i właściwie już ostatnie z naszej spiżarni. Na desce, którą zostawiłem specjalnie na wierzchu, położyłem dwie tabletki nasenne i zmiażdżyłem je łyżką, po czym wsypałem do kieliszka dziewczyny. Podniosłem kieliszek, delikatnie nim poruszając, by okruszki tabletek szybciej się rozpuściły. Po chwili wziąłem też swój kieliszek i ruszyłem do pokoju. 
Dziewczyna miała już nałożoną swoją porcję, ale jeszcze nie zaczęła jeść, czekając na mnie. Postawiłem kieliszek przed nią, nie spuszczając przy tym z niej wzroku, aż w końcu ugięła się i upiła łyk wina, krzywiąc się przy tym na gorzkawy smak. 
Uśmiechnąłem się pod nosem i wziąłem spory łyk ze swojego kieliszka, po czym usiadłem naprzeciw niej. 
- Smacznego, Grace - powiedziałem i z pewną dziwną przyjemnością obserwowałem jak jej ramiona spięły się, a po ciele przeszły ciarki, kiedy wypowiedziałem jej imię. 
Dziewczyna nie odpowiedziała i pośpiesznie zabrała się za jedzenie. Co jakiś czas upijała niespokojnie swoje wino, co obserwowałem zadowolony kątem oka. Mnie nie śpieszyło się specjalnie z jedzeniem, wciąż miałem kilka dobrych godzin, by się stąd wynieść, tak by Mosca miał ten dom pusty i gotowy na kolejną ofiarę. Jednak musiałem nas jeszcze spakować i zabrać ze sobą wszelkie oznaki życia tutaj przez ostatnie kilka tygodni. 
Cisza ciążyła między nami przez całą kolację, lecz nie przeszkadzało mi to zbytnio, a jeśli dziewczyna miała odmienne zdanie, to nie miała na tyle odwagi, by się odezwać. Trochę bawiło mnie jak wielkim tchórzem była przy mnie i jak wiele przewagi nad nią miałem. Skończyła szybciej niż ja, ale mimo to nie wstała od stołu, tylko posłusznie czekała na mnie. Bawiła się pustym kieliszkiem i wbijała wzrok uparcie w pusty talerz, zagryzając mocno wargę, zapewne powstrzymując się przez powiedzeniem czegoś. 
Kiedy w końcu skończyłem, niemal podskoczyła od stołu i wzięła brudne naczynia, zanosząc je do kuchni. Uśmiechnąłem się pod nosem i poszedłem za nią, zatrzymując się w progu. 
Podczas mycia naczyń, jej ręce stopniowo coraz wolniej poruszały gąbką, a oczy mrugały szybciej, zamykając się co chwila na dłuższy moment. Jednak ona uparcie z tym walczyła, co naprawdę zaczynało mnie drażnić. Przecierała oczy o ramie i potrząsała głową, by się rozbudzić, zamiast po prostu się poddać. 
Spojrzałem na wielki zegar na szarej ścianie i westchnąłem ciężko. Zaraz trzeba będzie się zbierać. 
Kiedy skończyła i wytarła ręce o spodnie, z jej ust wydało się ziewnięcie, ale ona szybko to zamaskowała. 
- Jesteś zmęczona? - zapytałem, siląc się na nonszalancki ton. 
- Nie, ja.. - Cokolwiek miała zamiar powiedzieć zostało przerwane przez kolejne ziewnięcie. - Źle spałam w nocy i pewnie to dlatego. 
- Yhm. - Skinąłem głową. 
Poczułem narastającą złość na siebie i jeszcze większą na tą upartą dziewczynę. Moje dłonie zacisnęły się w pięści, a usta ułożyły w cienką linię. Zanim jednak zdążyłem zrobić coś, czego potem bym żałował, w mojej głowie zrodził się pewien pomysł. 
Dziewczyna stała teraz oparta o ścianę i co chwila pocierała oczy lub zasłaniała kolejne ziewnięcia. Podszedłem do niej powoli i zatrzymałem się, dopiero kiedy nasze twarze dzieliły milimetry. Uniosła od razu wzrok i spojrzała na mnie zmieszana i trochę zlękniona, niepewna mojego następnego ruchu. 
Poczułem jej przyśpieszający oddech uderzający delikatnie o mój policzek i oblizałem powoli wargi, po czym uniosłem dłoń do jej policzka, kładąc ją na nim. Oczy dziewczyny się rozszerzyły, kiedy przerażone spojrzały prosto w moje, na co tylko uśmiechnąłem się delikatnie, a kciukiem potarłem jej wargi.
Jakaś część mnie spodziewała się, że zacznie się wyrywać, walczyć, próbować mnie odepchnąć. Jednak jej ręce spoczywały spokojnie po obu jej stronach, a plecy nie odrywały się od ściany. Uśmiechnąłem się lekko na tę jej obojętność i zbliżyłem się jeszcze bardziej, zmniejszając dystans między nami do minimum. 
Oddech dziewczyny stał się urywany, a usta delikatnie się rozchyliły. W momencie gdy pochyliłem się jeszcze bardziej, lekko muskając jej wargi, dłoń spoczywająca dalej na jej policzku mocno pchnęła jej głowę do tyłu, tak że z głośnym, głuchym odgłosem uderzyła o ścianę. Jej oczy natychmiast się zamknęły, a ciało bezwładnie zsunęło się na ziemię. 
Uśmiechnąłem się drwiąco pod nosem i spojrzałem na zegar. Miałem dobry czas. 
______________
Nie chciałam pisać notki pod tym rozdziałem, ale bardzo chciałam się z Wami podzielić moim podekscytowaniem, bo jestem naprawdę zadowolona z tego zwrotu akcji i tego jak dalej ona się potoczy. Czekam na Wasze opinie!!!

1 komentarz:

  1. W przeciwieństwie do książek blogi internetowe z opowiadaniami mają to do siebie, że narzucają konieczność czekania na kolejne części przedstawianej historii. A jeśli tekst kończy się w takim momencie jak powyżej, skutki takiego stanu rzeczy są nadzwyczaj dotkliwe i czytelnik niestety musi uzbroić się w cierpliwość :D Właśnie takie są moje odczucia po lekturze, więc mam nadzieję, że dalszy ciąg pojawi się już za tydzień :) Dopiero po przeczytaniu rozdziału napisanego z perspektywy Zayna dostrzegłam, jak bardzo zastraszona jest Grace. Może bohater nie jest standardowym przykładem tyrana, ale zazwyczaj jest przedstawiany z tej gorszej strony. Czasami odnoszę wrażenie (być może mylne), że niemal napawa się przewagą nad dziewczyną, jaką daje mu obecna sytuacja. Jest to nieco przerażające. Do tej pory wszystkie wydarzenia miały miejsce w mieszkaniu porywacza, więc gdy teraz najprawdopodobniej to się zmieni, nie wiem, czego mogę się spodziewać. Na koniec dodam, że jest to jeden z najdłuższych opublikowanych dotąd przez Autorkę rozdziałów, co bez wątpienia jest dużym plusem. Oby tak dalej :)
    stopkatkaa

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. ♥